poniedziałek, 28 lutego 2011

Biała masajka

Już po kilkunstu przeczytanych stronach tej książki poczułam najpierw niedowierzanie a potem lekką irytację. Jak to można zakochać się w prymitywnym masajskim wojowniku chodzącym z dzidami, w śmiesznym stroju, obwieszonym dziwną biżuterią?
Otóż bohaterka książki, zaradna, niezleżna szwajcarska bizneswoman mogła. I to zrobiła. Zakochała się w masaju z Afryki. Co więcej, porzuciła swojego obecnego faceta, całe dotychczasowe poukładane życie w Szwajcarii, swój biznes i rodzinę, a co istotne, wygodne luksusowe zycie i postanowiła zamieszkać w Afryce i zostać żoną Lketingi - masaja.
Jakoś już na początku książki zwątpiłam w tą "miłość". I miałam rację, bo losy białej masajki nie były usłane rózami. Zycie w lepiance, ciągły brak pozywienia, brud, śmiertelne choroby to tylko niektóre z mnóstwa trudnosci z jakimi musiała zderzyć się Corinne Hofmann.
Książkę warto przeczytać, bo jest to prawdziwa historia, myślę że ku przestrodze dla kobiet które zakochują się w obcokrajowcach o odmiennej kulturze, z którymi mają zamiar się związać na całe życie.